Ta ogólna zasada ograniczeń ilościowych jest modyfikowana poprzez umożliwienie kupna i sprzedaży uprawnień między posiadaczami. Jeśli na przykład nie mam wystarczającej liczby uprawnień, aby kupić benzynę, mogę je zdobyć, kupując je od kogoś, kto ma ich za dużo, na przykład dlatego, że nie ma samochodu i dlatego nie wykorzystuje wszystkich jego kwoty. On zarabia pewną sumę, odsprzedając mi je, podczas gdy dla mnie nabycie kwot poza moim rocznym przydziałem kosztuje mnie i dlatego zachęca mnie, abym nie wykorzystywał ich zbyt wiele.
Handel uprawnieniami daje zatem wszystkim elastyczność w dostosowywaniu ilości uprawnień, z których mogą korzystać. Również poprzez wymianę następuje redystrybucja między jednostkami, z korzyścią dla tych, którzy emitują mniej niż ich roczna kwota, i ze szkodą dla tych, którzy emitują więcej. System kart węglowych przypomina zatem system handlu emisjami (EU ETS) ustanowiony przez Unię Europejską w celu objęcia emisjami z dużych instalacji przemysłowych, przy czym zauważalna różnica polega na tym, że karta węglowa obejmuje emisje pochodzące od osób fizycznych, a nie z dużych zakładów przemysłowych.
„ Aby osiągnąć neutralność pod względem emisji dwutlenku węgla w 2050 r., oznaczałoby to to konieczność zmniejszania emisji gazów cieplarnianych o 7% każdego roku. To dużo, to odpowiednik obniżki CO2 z okresu pandemii Covid-19 w 2020 r.” – informuje Mathilde Szuba, politolog i naukowiec w Sciences-Po Lille, dodając, „że wybuch pandemii koronawirusa zmniejszył emisje CO2 w Chinach o 25%”.