Gdyby w Dziedzinie Ekonomii nie kierowano się tylko wyrafinowanymi kalkulacjami, nastawionymi egoistycznie na własny zysk, lecz w sposób istotny dopuszczono by do głosu „Człowieka i Wymiar Miłości”, niektórzy oczywiście byliby mniej przesadnie bogaci, ale też nie byłoby tak szokującej biedy, tak wielkich nierówności gospodarczych, tak wielu niesprawiedliwości, tyle wyzysku słabszych i krwawych rewolucji, a także nie byłoby wie kryzysów.
Byłoby natomiast więcej sprawiedliwości, solidarności, dobra w perspektywie całej ludzkości, byłoby także więcej prawdziwego postępu.