W kwestii patriotyzmu ekonomicznego i rozmaitych jawnych oraz ukrytych praktyk, Francja nie różni się znacząco od innych krajów. I chociaż bywa krytykowana za dążenie do obrony własnych narodowych interesów, tym państwom, które to robią nie przeszkadza wcale stosować bardzo podobne rozwiązania protekcjonistyczne we własnej gospodarce.
Francuski patriotyzm wywołuje generalnie negatywne reakcje w Niemczech. Niemcy bardzo często czują się oszukani w negocjacjach, zarzucając rządowi francuskiemu, że stosowanie interwencjonizmu państwowego prowadzi do nierówności na korzyść Francuzów.
Przykładem jest tutaj odmowa rządu francuskiego przyjęcia przejęcia firmy Alstom przez Siemensa w 2004 r., co wywołało wówczas silne oburzenie w Niemczech czy wsparcie władz w Paryżu przy zakupie francusko-włoskiego Aventisa przez Sanofi-Synthélabo.
Także w Belgii Francja jest oskarżana o stosowanie „szczególnego patriotyzmu”, który nie pozwala aby jej przedsiębiorstwa były kontrolowane przez obcych. Temperaturę dyskusji na ten temat podsyca fakt, iż Francuzi są trzecim po Holandii i Luksemburgu największym inwestorem w Belgii.
Wreszcie w Stanach Zjednoczonych Francja jest postrzegana jako państwo protekcjonistyczne, które posiada dziesięć najważniejszych przedsiębiorstw europejskich. Francuska debata toczona w atmosferze wrogości wobec globalizacji budzi w tej sytuacji nieufność za oceanem.
