- Ceny gazu wzrosły o 50% do 126 euro za MWh, a ceny ropy naftowej wzrosły o 10 dolarów do 105,79 dolarów za baryłkę zaledwie kilka godzin po wybuchu działań wojennych na Ukrainie.
- W Europie zapasy gazu są najniższe od 5 lat.
Czy Europa może obejść się bez rosyjskiego gazu?
Pytanie zostało zadane już w 2014 roku podczas wojny na Krymie. Od tego czasu nie zrobiono nic w celu dywersyfikacji źródeł dostaw gazu do Europy poza nielicznymi krajami jak Polska. Czemu? Ponieważ nie istnieją. Tylko 8 krajów wydobywa 66% światowego gazu.
Co więcej, Europa włączyła gaz ziemny i energię jądrową do swojej taksonomii zielonej energii, co wpływa na stan uzależnienia od często niedemokratycznych dostawców.
Ponad 40% gazu dostarczanego do Europy pochodzi z Rosji. Chociaż zapasy są na najniższym poziomie, żaden inny dostawca z Europy nie był w stanie zwiększyć dostaw. Ani Norwegia (20,5%), Algieria (11,6%), ani USA (6,3%) i Katar (4,3%) nie są w stanie wysłać więcej gazu do Europy – przynajmniej takie są ich oświadczenia.
Katar już poinformował, że jego produkcja osiągnęła już szczyt w celu realizacji długoterminowych kontraktów na dostawy do Azji i nie ma mowy o utracie udziału w tamtym rynku w zamian za zwiększenie dostaw gazu do Europy.
Ze swojej strony od 2014 roku Rosja wyrzuciła dolara ze swojego funduszu inwestycyjnego i zarobiła wystarczająco dużo pieniędzy, by przetrwać długi okres bez eksportu węglowodorów do Europy.
Czy sankcje będą w stanie zniszczyć rosyjską gospodarkę?
Czy może Europa poniesie także wysokie koszty przyszłych ewentualnych sankcji?
Już jesienią tego roku uzyskamy jasną odpowiedź.
Analitycy uważają, że cena gazu wzrośnie przynajmniej o 100% a ryzyko zaopatrzenia będzie wysokie.
Kryzys z 2008 roku przyspieszył wraz z przekroczeniem w lutym baryłki ropy powyżej 100 dolarów.
W USA stopy procentowe na poziomie zerowym szybko rosną. Sytuacja z 2008 r. zaczyna przypominać obecny 2022 r.
