Jeszcze przed konfliktem na Ukrainie
Od początku 2021 r. do początku stycznia 2022 r. cena energii elektrycznej wzrosła prawie sześciokrotnie, z 45 do 300 euro, co stanowi wzrost o 558 proc.
Ten wzrost ceny energii elektrycznej w państwach unijnych, która na koniec 2021 r. osiągnęła poziom 540 euro, mocno kontrastuje ze stabilnością, jakiej doświadczyła w latach 2015–2020.
Jak zatem wytłumaczyć ten rozdźwięk między ceną uranu a ceną energii elektrycznej na rynku hurtowym we Francji?
Wszystkiemu odpowiedzialna jest nieudolna polityka ekonomiczna UE szczególnie w zakresie regulacji energetycznych (ustalanie minimalnych cen energii elektrycznej).
Wyjaśnienie tkwi w sposobie ustalania ceny megawatogodziny w Europie: ustala się ją, biorąc pod uwagę koszt produkcji energii elektrycznej przez ostatnią elektrownię cieplną, nazywany w przypadku szczytu aktywności. Jednak ta ostatnia elektrownia „nazywana na wypadek szczytu” znajduje się w Niemczech i pracuje wyłącznie na gazie.
Ta bezsensowna operacja, którą zawdzięczamy europejskim ramom, ma tę niefortunną konsekwencję, że rachunek za prąd we Francji i innych państwach unijnych opiera się na cenie gazu.
Jednak w miarę jak ceny gazu osiągają wygórowane ceny, energia elektryczna podlega tej samej dynamice.
Innymi słowy, wzrost ten, który bardzo gwałtownie wpływa na siłę nabywczą unijnych gospodarstw domowych, nie jest w żaden sposób powiązany z wartością surowców niezbędnych do jego produkcji wynika wyłącznie z metody liczenia.